piątek, 6 czerwca 2008

Elżbieta Dmoch.

Licznik, którego prawie wszyscy mamy zainstalowany, daje nam dużo niezwykle interesujących informacji i to do tego takich, których za Chiny Ludowe onet.blog nigdy nie wprowadzi. Między innymi sławne już IP komentującego czy czytającego. Informacją, o którą mi dziś chodzi, jest częstotliwość czytania konkretnego posta.

W ciągu ponad trzech lat pisania tego bloga ileś tam postów napisałem. I wśród nich od dłuższego czasu niezmiennie bardzo wysokim zainteresowaniem cieszy się ten o losach Elżbiety Dmoch z zespołu 2+1. Postanowiłem więc dowiedzieć się coś więcej na temat dalszych losów Elżbiety Dmoch i co się z nią teraz dzieje.

Przypomnę pokrótce. Elżbieta Dmoch, piękna wokalistka 2+1, o równie pięknym głosie, miała wszystko. Wszystko również straciła. Najpierw zachorował inny członek zespołu Janusz Kruk, wówczas jej mąż. Wkrótce potem ją opuścił i zamieszkał z inną kobietą. Zmarł kilka miesięcy później. Dmoch była w nim zakochana na zabój. W wyniku jego zdrady, odejścia, a potem śmierci przeżyła załamanie, które przerodziło się w zaburzenia psychiczne. Sprzedała mieszkanie w Warszawie, zamieszkała w pewnej podwarszawskiej wsi i tam żyła skromnie, bardzo skromnie. Ludzie we wsi mówili, że zachowuje się jak wariatka i tonie nawet nie w biedzie, ale w nędzy.

W takim stanie rzeczy zastał ją program TVNu, który był podstawą mojego poprzedniego posta. Program ten wywołał wielkie poruszenie, choć zawierał kilka przeinaczeń. Po pierwsze Dmoch nie żyła wówczas w nędzy. Miała skromną emeryturę twórczą, a życie w domku na uboczu było jej świadomym wyborem.

Program oczywiście wywołał chęć niesienia pomocy Elżbiecie Dmoch, choć nie zawsze miało to pozytywne skutki. By mieć spokój przeniosła się na jakiś czas do Warszawy i zamieszkała na Saskiej Kępie ze swoją mamą w jej mieszkaniu. Niestety nie na długo… Po prawie roku mieszkania razem jej mama umarła. Załamanie Dmoch było bardzo mocne. Po pobycie w szpitalu i leczeniu schorowanej psychiki wróciła z powrotem do swojego malutkiego domku pod Warszawą. Jej sytuacja materialna poprawiła się. Jacek Skubikowski, który stał się jej powiernikiem duszy, załatwił jej otrzymanie należnych jej tantiem za wykorzystywanie utworów 2+1. Niestety i Jacek Skubikowski zmarł… Sytuacja w grudniu 2007 roku była taka, że choroba psychiczna Elżbiety Dmoch jest bardzo daleko posunięta…

Zastanawiam się ile bólu może człowiek wytrzymać…

33 komentarze:

hlapka pisze...

dużo :((( ponoć człowiek się uodparnia, ta choroba psychiczna też jest swoistą tarczą ochronną :(

Vouivre pisze...

hlapka ma sporo racji o tej ucieczce. .. Pamiętam Panią Elę, była piękną kobietą o niebanalnym głosie a piosenki 2+1 uwielbiałam. Kobiecie, która odizolowała się od ludzi i swoich przeżyć trudno jest pomóc. Ona sama zapewne tego nie chce, gdzieś w głebi serca zdaje sobie bowiem sprawę, że chwytając pomocną dłoń bolesna przeszłość ponownie weźmie ją we władanie. A może w ten sposób stara się zatrzymać czas... Racjonalnie myślący człowiek raczej tego nie pojmie... Skoro nie potrafi zrozumieć kogoś, kto ma błahe powody to co tu dopiero mówić o takich traumatycznych przeżyciach.

uliszka pisze...

Lepiej nie sprawdzać...

misia4 pisze...

Ile bolu... Kazdy ma gdzie indziej polozona granice, ale kazda ja ma... Poza granica jest juz tylko ucieczka w chorobe...

Ewa pisze...

odpowiedzi nie znam, ale wiem też , że granica pomiędzy "normalnościami" jest bardzo cienka...czasami wiele razy ją się przekracza...wrócić można trzeba chcieć samemu, ale... czy zadałeś sobie kiedyś pytanie po co...?
probowałam wstawić u siebie licznik, jak widać bez rezultatu, skrobnij mail w tym temacie

Daajner pisze...

Czasami za bardzo zasklepiającą tarczą ochronną, droga Hlapko...

Daajner pisze...

Czasami sobie myślę, droga Vouivre, że sława, popularność jest złem.

Daajner pisze...

Lepiej by nikt nie miał okazji do tego, by sprawdzić, droga Uliszko...

Daajner pisze...

Gdy granica zostanie przekroczona... Chciałbym, by każdy z nas miał wtedy do czego/kogo wracać...

Daajner pisze...

Wiele razy... Widzisz Ewo... Sądzę, że istnieje moment po przekroczeniu tej granicy w którym stwierdzamy, że nie mamy po co wracać. Sądzę jednak również, że po pewnym czasie pojawia się ktoś/coś i z tego powodu chcemy wracać. Sądzę? Ja to WIEM. A co do licznika napiszę dziś wieczorkiem do Ciebie.

Ewa pisze...

pamiętam występy zespołu i Pani Elżbiety sprzed 30 lat.

Pani Elżbieta była zawsze piękna i bardzo wrażliwa osoba ,radosna , życzliwa ( wszak prawdziwe piękno tkwi w duszy człowieka).

Myślę,że jej stan psychiczny wypływa własnie z pieknych cech jej osobowości.
Zdrada , śmierc , samotnośc ...trudno unieśc i znieść aż tyle..

Prawda jest taka ,ze dopóki człowiek zyje wszystko moze go spotkac ,..miejmy te pokorę w sobie ,nie osądzajmy nikogo , bo los jest przewrotny.

Widziałam wielu takich...

Nikomu nie jest potrzebna litosc i sensacja ( na której wielu robi pieniądze i karierę).

Myslę ,ze wiele spraw ( szczególnie własna postawę )powinni przemysleć dawni przyjaciele ... wszak prawdziwych przyjaciół poznaje sie w biedzie...

Pozdrawiam Pania Elżbietę , życze lepszych i szczęśliwszych dni.

Ewa

Anonimowy pisze...

obecnie bardzo czesto przychodzi ul.grochowska 207 w okolice uniwersamu grochów, potem przechodzi wokoło ronda wiatraczna, można ja poznac po bardzo kolorowym ubraniu i mini spudniczce, nie sposób jej nie zauważyć...Piotr

Daajner pisze...

Bardzo ciekawa informacja Piotrze. Dziękuję.

Anonimowy pisze...

Moi mili internauci.Przychodzi taki czas że człowiekowi nie chce się już o nic walczyć.Najlepszym wydaje się być wtedy spokój- święty spokój.

Rówieśnica ELI.

Daajner pisze...

Celna uwaga. ;-)))

Papillon pisze...

Media wyrządziły Elżbiecie wielką krzywdę nagonką na Nią i wieloma nieprawdziwymi informacjami na Jej temat, nie dziwię się, że unika teraz kontaktu z nimi. Otacza Ją grono ludzi życzliwych, zaufanych, takich, których zna od lat. Każdy ma prawo podążać własną ścieżką i żyć tak, jak uważa za stosowne, a jedna z komercyjnych i wiele tabliodów w bezczelny sposób naruszyło Jej prywatność. Elżbieta nie udziela wywiadów, bo zakończyła działalność artystyczną.
Szkoda, że już nigdy nie zaśpiewa. Jest wciąż piękna, elokwentna, obdarzona wysoką kulturą osobistą i niesamowitym wdziękiem. Który artysta spędziłby ze swoimi fanami kilka godzin, siedząc przy jednym stole, rozmawiając, śmiejąc się i odpowiadając z anielską cierpliwością i uśmiechem na dziesiątki pytań związanych z zespołem 2+1? Nie znam drugiej takiej osoby, skromnej, inteligentnej, niebywale uzdolnionej i nieziemsko pięknej kobiety, która tak życzliwie i z tak ogromną dozą sympatii podeszła do miłośników Jej talentu i urody. Niebawem minie rok od spotkania Elżbiety z fanami, a wciąż mam wrażenie jakby było to wczoraj. Dziękujemy Ci Elżbieto, jesteś wspaniała i niezastąpiona.

Daajner pisze...

Dziękuję za tą relację i za te słowa.

Anonimowy pisze...

Hym opowiesc piekna niestety zgadzam sie z nia tylko do polowy znalam Ele byla moja sasiadka na tej podwarszawskiej wsi oczywiscie strasznie sie usmialam kiedy ogladalam reportaz i ludzie opowiadali takie bzdury. Otóż pragne naprastowac te ich niedozeczne wypowiedzi. Zgodze sie z tym ze zyla w ubustwie bo jak mowila jej juz nic nie jest potrzebbne palila smieciami chwastami bo nie mial kto jej pomoc w przywiezieniu wegla czy nawet drewna. umieli tylko krytykowac nawet prad jej obcieli to masakra jej stan sie pogarszal w krotce zaczela sie bac ludzi uciekala przed nimi. To bylo smutne.Naszczescie juz do nas nie wrocila i mam nadzieje ze jest jej am lepiej niz u nas

Anonimowy pisze...

Nikt z nas nie wie co mu jeszcze los zgotuje, smutne to wszystko.Takie jest zycie nasze poznaczone krzyzami.Czasem znajdzie sie ktos kto nam pomoze niesc ten krzyz ale sa i tacy co jeszcze rzucaja w nas kamieniami.Wszystko na szczescie przemija ...

Anonimowy pisze...

... słucham mojej Eli . i wylewam łzy bo nigdy nie pogodze sie z odejściem ludzi którzy sobą przelewają nieświadomie rżliwość na innych. Kocham Was 2+1.

Anonimowy pisze...

2+1 śpiewali: "- Iść, ciągle iść w stronę Słońca, w stronę słońca, aż po horyzontu kres...", jak to znamiennie brzmi... dla każdego...szczególnie dla tych, którzy mają za sobą szmat drogi i doświadczenia...
życie jest okrutne, choć tak kruche...
trzeba siły, by dojść do kresu...

Anonimowy pisze...

Nie wiedzialem o tak tragicznej historii Pani Dmoch. Chcialbym zeby spotkala wielu zyczliwych i cieplych ludzi wokol siebie. Uwielbialem jej piosenki i dalej je slucham i mysle o niej bardzo cieplo

Anonimowy pisze...

Pani Elu zycze WSZYSTKIEGO DOBREGO
Jola G.

bobek pisze...

Pani Elu,wczoraj byłem na ul.Długiej
w Gdańsku i młoda dziewczyna śpiewała Wasze piosenki ale głosu Pani nie miała. Pani głos osobiście słyszałem na występach i to było to
ale Pani uroda była cudowna/jestem kilka lat młodszy od Pani/
W życiu jest różnie ale co Pani przeszła to na prawdę można zachorować.Krótko mówiąc trzymaj się Ela i nie daj się
Piotr pomorskie 18.08.2011

Anonimowy pisze...

zabrał bym Elę w stronę słońca, ze sobą, do Hellady. Tam z dala od zgiełku popijalibyśmy sok PORTOKALI :3
MaG

Anonimowy pisze...

Witam

Niedawno onet przypomnial nam o istnieniu tej Wokalistki ,która obchodziła 60 urodziny.........
Pamietam,że w liceum wszystkie moje koleżanki podziwialy Ją i nucily Jej przeboje.....
A teraz nasze dzieci słuchają piosenek P.Elżbiety,czesto nadawane są w Złotych Przebojach...Pozdrowienia dla Wszystkich Fanow 2+1. Izabela z Wroclawia.

Anonimowy pisze...

Zycze pani siły abyśmy znowu panią usłyszeć i żeby pani poczuła ile jeszcze pani ma siły, a siła
napewno jest. Prosze spojrzeć Korę...

Daajner pisze...

Akurat Kora to nie jest dobry przykład do naśladowania. Wolałbym, żeby Elżbieta Dmoch nie zniżała się do poziomu tych gównianych programów, gdzie ludzie robią z siebie idiotów, byle zaistnieć, a jurorzy są tylko po to, by sprzedać jeszcze więcej okładek brukowców ze swoim zdjeciem...

Anonimowy pisze...

...próżny trud, przeżytych kształtów żaden cud nie wróci do istnienia...

Papillon pisze...

Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść, a my, fani, musimy uszanować decyzję Eli. Wspaniała piosenkarka, przepiękna kobieta i cudowny człowiek, tak bardzo skrzywdzony przez bezdusznych ludzi.

hrabia pisze...

Przesympatyczna osoba, chcialbym choc chwile z nia pogadac, bezinteresownie , na luzie o zyciu o wszystkim co dobre, tak o........rozmowa luzacka, ale pomazyc dobra rzecz. zycze Elu szcescia i milosci, wszystkiego co dobre


Anonimowy pisze...

Nigdy nie zapomnę Jej CUDOWNEGO GŁOSU i wierzę głęboko w Jej każdy powrót.

Janusz

Anonimowy pisze...

Cóż mogę dodać od siebie. Tyle tu już napisano. Jestem facetem w podobnym wieku do Pani Elżbiety. Jak 2+1 miał swoje lata świetności, to słuchałem ich piosenek niemal codziennie. Miałem longplaya z ich największymi przebojami. Takich piosenek już nikt nie pisze. Trochę żal, że zespół zbyt szybko zakończył działalność. Nie dziwię się zresztą Pani Elżbiecie, bo straciła swoją jedyną miłość. Nikt nie mógł zająć Jego miejsca. To bardzo przykre, że Andrzej odszedł przedwcześnie. Pozostały jedynie łzy i mnóstwo cudownych piosenek...
Pani Elżbiecie życzę pogody ducha i wytrwania w tym smutku po tak bolesnej stracie.
Zbyszek