Ile to już lat składamy PITa w Urzędzie Skarbowym? I dotąd zawsze brałem poprawkę na to, że pieniądze nam należne mogliśmy zobaczyć za 2-3 miesiące. Raz się nawet zdarzyło, że przysłali po trzech miesiącach z drobnymi odsetkami za zwłokę. Zwrot pieniędzy z podatku traktowaliśmy więc jako przypływ gotówki pewny, aczkolwiek nierychliwy.
W zeszłym roku zaczęliśmy płacić podatki w Warszawie. Mimo to jakaś niespodzianka w zakresie szybkości zwrotu gotówki nas nie spotkała. Typowe 2,5 miesiąca. Władza nasza sprawiedliwa, ale nierychliwa jest. Taaak...
W tym roku złożyliśmy PITa w ubiegły piątek. Jakież było nasze dziś zdziwienie, gdy na koncie pojawiła się zajawka z Urzędu Skarbowego. Po tygodniu!
No to co robi Gaiia z Inią w weekend? ;-))
piątek, 16 marca 2012
It's a party time!
Autor:
Daajner
o
17:18
0
komentarze
Etykiety: codzienność
Subskrybuj:
Posty (Atom)


